Monthly Archives: November 2014

Tym razem okiem instruktora jazdy

Takie małe dokończenie ostatniego tematu. Odezwał się do mnie daleki znajomy, który nomem omen zakończył pracę na stanowisku handlowca i zaczął robić to, co lubi najbardziej. Założył szkołę nauki jazdy. Oczywiście, nie jest to łatwy kawałek chleba, lecz praca daje mu niewiarygodną satysfakcję, poza tym wreszcie nie musi niczego sprzedawać. Fakt, że na drodze zdarzają się słabsze chwile, ale osobiście kolega nie wróciłby do starej pracy. Trochę na mnie narzekał, że opisuje w internecie jakoby szkoły jazdy żerowały na biednych kursantach. Owszem, zna ze dwie takie, ja jedną też znam, ale generalnie nie będę robił nieproszony komuś złej reklamy. Jeszcze by się jakiś przedstawiciel szkoły do mnie zwrócił z pretensjami.

engine-start-button-1445913-m

 

Mój znajomy instruktor jazdy powiedział, że on sam chce po prostu uczyć ludzi, nie wciska nikomu dodatkowych jazd, gdy dana osoba ich nie chce lub nie potrzebuje, a kurs u niego kosztuje tyle, żeby się mu zwróciło za jego pracę. Nie nakłada bajońskich sum, ale daje takie kwoty za jakie mu się opłaca pracować w roli instruktora. Co innego WORD-y. Tu kumpel nie ma złudzeń, im więcej zapłacisz, tym lepiej. Kursanci zdający wszyscy za pierwszym razem chyba by WORD-ów nie ucieszyły, bo za każdy egzamin praktyczny ponad sto złotych się płaci. Policzcie ile musiała zapłacić osoba zdająca 7 razy. I to za sam egzamin nie licząc kursu, teorii i zaświadczenia lekarskiego.

Rozmowa z kumplem miała jeszcze jeden pozytywny akcent: akurat miałem szukać kilku akcesoriów do samochodu np. musiałem kupić nową apteczkę, bo wstyd się przyznać, ale po powrocie z wakacji w Chorwacji gdzieś mi się zapodziała. Kolega polecił mi internetowy sklep http://motoneo.pl, gdzie każdy kierowca kupi wszystko, czego pragnie. W dodatku o dowolnej porze, z możliwością umówienia dostawy. Szybko i sprawnie.

Jak zmieniłbym zasady otrzymywania prawa jazdy

Jak to dobrze, że nie muszę zdawać dziś egzaminu na prawo jazdy. Nie to, że trudny. Dobrze, że jest trudny – kierowcy powinni się wysilić, aby otrzymać dokument prawa jazdy, nie może być tak, że byle kretyn bez wyobraźni może wyjechać na drogę i kogoś rozjechać lub rozbić kilka pojazdów przy parkowaniu.

cars-2-574461-m

 

Chodzi mi raczej o to, że kursy są coraz droższe, opłaty jakie sobie pobierają WORDy za egzaminy, szkoły za kursy, lekarze za zaświadczenia, są coraz wyższe, a mądrych, rozważnych kierowców na drodze nie przybywa w zastraszającym tempie.

Niestety od razu widać, że komuś wyżej nie chodzi o dobro uczestników ruchu drogowego, lecz o własną kieszeń. Moim zdaniem w ramach kursu powinno być więcej godzin do wyjeżdżenia (ale w podstawowej cenie kursu), a przed egzaminem powinny być testy psychologiczne i rozmowa. Nie wszyscy powinni prowadzić.

Nie ma jak terenówka

Ostatnio zaskoczył mnie znajomy wieścią, że kupił sobie… auto terenowe. No ale jak to? Jak ty będziesz tym po Wrocławiu jeździł? Znajomy przyznał się wtedy do zmiany pracy, która wiąże się z częstymi podróżami po Dolnym Śląsku. W związku z tym sporą część dnia będzie spędzał śmigając gdzieś między Górami Sowimi a pagórkowatym terenem na południe od Wrocławia. Poza tym, wbrew pozorom, terenówką da się przejechać przez miasto.

offroad-rally-1101264-m

 

Wszyscy, których dziwi wybór terenówki, nie znają jego trybu życia poza tym sami są przyzwyczajeni do wygodnego przemieszczania się z punktu A do B w swoich wygodnych rodzinnych autach na weekendowe zakupy i do pracy. Jak tylko jednak przychodzi ładna pogoda i człowiek zaczyna myśleć o wycieczkach, zwłaszcza w pobliskie góry, wtedy zaczynają się schody. Zła pogoda, uszkodzona nawierzchnia, dzikie zwierzęta, ukształtowanie terenu – wszystko może mieć wpływ na spektakularne problemy na drodze. Tymczasem właściciel pojazdu terenowego śmiga do lasach, pagórkach, górach i nawet bagnach, bez większych szkód. Kolega stwierdził: wsiadając do terenówki, wiesz, że możesz na nią polegać.